Dlaczego zatem nie zostać optymistą?
Jak walczyć z jesienną depresją
Jak dać dzieciom dobry, emocjonalny start ?
Zaradne dziecko zostaje optymistą
Droga do wewnętrznej rownowagii czyli jak wyluzować i pozbyc się stresu
1.Powiedz coś miłego trzem osobom dziennie.
2. Patrz ludziom prosto w oczy.
3. Bądź wyrozumiały dla siebie i innych.
4. Uśmiechaj się jak najczęściej. To nic nie kosztuje i jest bezcenne.
5. Nigdy nie rezygnuj z tego, co naprawdę chcesz zrobić. Człowiek z wielkimi ambicjami jest silniejszy od tego, który jest realistą.
6. Bądź bardziej uprzejmy niż to konieczne.
7. Nie mów, że brak Ci czasu. Twój dzień ma dokładnie tyle samo godzin, co innych.
Optymizm / z łac. Optimum- najlepiej / jest przeciwieństwem pesymizmu.
Podkreśla stosunek do życia, w którym świat postrzegamy przede wszystkim jako pozytywne miejsce, jako coś dobrego. Optymiści, generalnie postrzegają ludzi i zdarzenia jako dobre. Mają tak zwany "pozytywny" stosunek do życia, wierząc w to, iż rzeczy z czasem ułożą się poprawnie
Człowiek optymistyczny jest szczęśliwy, potrafi cieszyć się życiem i jest zwykle bardzo lubiany.
Optymizm to umiejętność patrzenia na świat w jasnych kolorach i umiejętność dostrzegania, że szklanka z wodą jest w połowie pełna a nie pusta
Optymista zawsze dostrzeże zalety a nie wady. Osoba taka nie narzeka, nie marudzi, jest uśmiechnięta i zwykle bezproblemowa.Dlaczego zatem nie zostać optymistą?
1. Zawsze pamiętaj o tym, aby twoje oczekiwania były realistyczne. Nie oczekuj od ludzi więcej niż są w stanie Ci zaoferować.
2. Zaakceptuj przeszłość taką jaka była i jej nie roztrząsaj. Żyj teraźniejszością i pracuj na swoją przyszłość.
3. Wykorzystaj to, co masz w tej chwili i dąż do rozwoju każdego obszaru swojego życia. Pamiętaj, że aby wziąć kolejną porcję jedzenia musisz najpierw przełknąć to co masz w buzi.
4. Bądź prawdziwy, autentyczny- bądź sobą. Przestań zakładać maskę i udawać, że jesteś kimś innym.
5. Otaczaj się ludźmi pozytywnymi. Optymizm jest zaraźliwy!
6. Miej marzenia, wierz w ich spełnienie i rób wszystko, aby je urzeczywistnić.
7. Zaakceptuj fakt, że jesteś człowiekiem. Żaden człowiek nie jest bez wad.
8. Pokazuj ludziom, że ich cenisz, lubisz i kochasz.
9. Bądź wdzięczny za wszystko co masz i za ludzi, którzy cię otaczają.
10. Rozwijaj swoje poczucie humoru. Naucz się opowiadać dowcipy i śmiać się z byle czego.
11. Akceptuj rzeczy, których nie możesz zmienić. Wiedz, że zawsze znajdą się takie rzeczy, na które nie masz najmniejszego wpływu i ich nie zmienisz w żaden sposób.
12. Bądź wytrwały w swoich staraniach. Wytrwałość to jeden z kluczy do sukcesu.
13. Rozważnie wybieraj to co czytasz, oglądasz czy słuchasz. Media mogą mieć negatywny wpływ na twoje samopoczucia.
14. Nie zapomnij o odpoczynku, umożliwi ci on popatrzenie na wszystko z innej perspektywy.
15. Bądź pozytywnym przykładem dla swoich dzieci, przyjaciół, rodziny czy kolegów.
Jak walczyć z jesienną depresją
Krok 1. Znajdź więcej czasu dla siebie. Idź do fryzjera, kosmetyczki, kup sobie coś nowego. Poczujesz się piękna humor Ci powróci.
Krok 2. Uprawiaj sport. Dzięki niemu zapomnisz o senności. Lepsze krążenie krwi sprawi, że znów poczujesz się pełna życia. Pamiętaj, że każdy ruch sprawia, że nasz organizm produkuje hormony szczęścia /endorfiny/, dzięki którym po wysiłku fizycznym czujemy się niewiarygodnie szczęśliwi.
Krok 3. Słuchaj muzyki. Musi ona być szybka i rytmiczna ale oczywiście taka jaką lubisz.
Krok 4. Umawiaj się ze znajomymi i najlepiej z tymi, którzy wciąż nie narzekają tylko zawsze tryskają energią. Może ich pozytywna energia, optymizm i humor Tobie się udzielą. Jeżeli możesz to unikaj ludzi, których nie darzysz sympatią oraz wszelkich osób o pochmurnym usposobieniu.
Krok 5. Poluj na słońce. Jeżeli tylko pojawi się między chmurami wyjdź z domu na spacer lub rower. Zamknij oczy na chwilę i skieruj głowę w kierunku światła. Zobaczysz jakie to przyjemne. Im więcej słońca uda Ci się złapać tym bardziej pomoże Ci to w walce ze złym nastrojem.
Krok 6. Ubieraj się kolorowo. Czerwień, żółty, pomarańczowy - te kolory powinny Ci towarzyszyć każdego dnia. Unikaj ciemnych i smutnych kolorów zarówno na sobie jak i w mieszkaniu. I tak dosyć szarości za oknem! Pamiętaj, że kolory mają bardzo duży wpływ na naszą podświadomośćJak dać dzieciom dobry, emocjonalny start ?
Znajdź czas aby słuchać dzieci
Nawet jeśli nikt Ciebie nie słuchał, kiedy byłeś mały.- Będą wtedy czuły się dowartościowane, będą myśleć pozytywnie, będą szukać dobrych rozwiązań swoich problemów.
Szanuj dzieci
Wtedy będą one rosły szanując Ciebie i innych. Nawet jeśli Tobie ludzie okazywali niewiele szacunku kiedy byłeś dzieckiem, a i dziś nie każdy Cię szanuje.
Przytulaj dzieci
Oczywiście za ich pozwoleniem, dawaj i odwzajemniaj uściski. Dzieci lubią również odwzajemnianie. Wszyscy potrzebują uścisków przynajmniej 4 razy dziennie.
Baw się z dziećmi
W czasie zabaw uczą się, dojrzewają i kochają. Pozwól im wybrać zabawę i przeprowadzić ją. Nawet jeśli wydaje Ci się, że masz ważniejsze sprawy do zrobienia.
Ciesz się dziećmi i nie matrw się zbyt dużo
Dzieci są silne, sprytne, zdolne, kochające. Bycie z nimi jest przywilejem.
1
Jak wychować dzieci i młodzież, aby nauczyć je optymizmu i dawania sobie ze wszystkim rady
Dlaczego dzieciom potrzebny jest optymizm
Optymizm - ( z łacińskiego optimus - najlepszy), to postawa człowieka
wyrażająca się w dostrzeganiu przede wszystkim pozytywnych stron życia,
przewidywania, że przyszłość przyniesie coś nowego i lepszego, w sposobie
myślenia, że nigdy nie jest tak, aby wszystko było stracone, zawsze można
bowiem znaleźć inne, lepsze wyjście z danej sytuacji.
Pesymizm - skłonność do dostrzegania tylko ujemnych stron życia,
do negatywnej oceny wydarzeń, negatywnych oczekiwań związanych z
przyszłością.
Optymistę spotyka w życiu tyle samo niepowodzeń i tragedii, co
pesymistę, ale optymista znosi to lepiej. Optymista dochodzi po porażce szybko
do siebie i choć żyje mu się już trochę gorzej, podnosi się i zaczyna działać
na nowo. Natomiast pesymista poddaje się i popada w depresję. Dzięki swojej
odporności na przeciwności, optymista odnosi większe niż pesymista sukcesy
w pracy, w szkole itd. Pesymista lęka się katastrofy nawet jeżeli idzie mu
dobrze.
Chcemy, żeby nasze dzieci miały coś więcej niż tylko zdrowe ciała.
Chcemy, żeby ich życie przepełnione było miłością, żeby miały przyjaciół
i dokonywały szlachetnych czynów, żeby były chętne do nauki i stawiały czoło
wyzwaniom. Chcemy, żeby były wdzięczne za to, co od nas dostają,
a jednocześnie dumne ze swych własnych osiągnięć. Chcemy, żeby rosły
z wiarą w przyszłość, z umiłowaniem przygody i poczuciem sprawiedliwości
i żeby miały dość odwagi, aby postępować zgodnie z tym poczuciem. Chcemy,
żeby nie załamywały się w obliczu porażek i niepowodzeń, które zawsze niesie
ze sobą dorastanie. A kiedy nadejdzie dobry czas, by stały się dobrymi
rodzicami.
Rodzice, nauczyciele, opiekunowie i wychowawcy mogą nauczyć dzieci wiary
w siebie, inicjatywy, zapału, życzliwości i dumy. A zatem, skoro jesteśmy
dobrymi wychowawcami, a świat doby dzisiejszej jest lepszy niż kiedykolwiek
dotąd miejscem dla młodych ludzi, to mamy zasadne powody spodziewać się,
że ich życie będzie pod każdym względem lepsze niż kiedykolwiek.
2
Istnieje jednak poważna przeszkoda, która grozi unicestwieniem tych
nadziei. Przeszkodą tą jest pesymizm.
W VI LO w Częstochowie przeprowadzono badania młodzieży, które miały
na celu określenie poziomu optymizmu wśród reprezentacyjnej grupy
młodzieży. Badaniami objęta została młodzież w wieku 17 - 18 lat z różnych
środowisk wychowawczych, z rodzin o różnym poziomie wykształcenia.
Młodzież była również zróżnicowana pod względem miejsca zamieszkania.
Pochodziła zarówno z miasta jak i wsi. Ogółem do badań przystąpiły 62 osoby.
Do badań wykorzystano " Kwestionariusz Stylu Atrybucyjnego" - służy on do
określania poziomu optymizmu / pesymizmu badanej osoby. Uzyskane wyniki
badań dowiodły, że aż 51 % badanej młodzieży to wielcy pesymiści, 16%
to umiarkowani pesymiści, 21% to przeciętni optymiści, 10% to umiarkowani
optymiści, a zaledwie 3% to optymiści. Jak wynika z powyższych danych
większość naszej młodzieży to niestety pesymiści.
Pesymizm sprowadza się do wyszukiwania najbardziej katastroficznej
z możliwych przyczyn niepowodzeń. Pesymizm szybko staje się typowym
sposobem patrzenia naszych dzieci na świat. Najważniejszym zatem zadaniem
rodziców i szkoły jest chronienie młodych ludzi przed przyjęciem tego
"modnego" poglądu na otaczającą je rzeczywistość. A naszym celem jest
wychowanie dzieci, by całe ich życie przepełnione było optymizmem.
Dlaczego maiłoby nam zależeć na tym, aby dzieci i dorastająca młodzież
była optymistyczne?
Otóż pesymizm jest silnie zakorzenionym nawykiem myślenia, który ma
rozległe i katastrofalne konsekwencje: przygnębienie, rezygnację, marne wyniki
w pracy i nauce, a nawet a nawet niespodziewane marne zdrowie fizyczne. Nie
jest też tak, że z pesymizmu otrząśniemy się w naturalny sposób, odnosząc po
porażkach sukcesy, ale raczej tak, że każde kolejne niepowodzenie umacnia go,
sprawiając, że po krótkim czasie pesymistyczne przewidywania stają się
samospełniającymi się przepowiedniami. Ludzi ogarnęła epidemia pesymizmu,
a jej najgorszym następstwem jest depresja.
Od pierwszych kroków do pierwszej randki
W pierwszych dwóch latach życia wyzwalamy się stopniowo z bezradności.
Noworodek jest niemal całkowicie bezradny. Po to, by wyzwolić się
z bezradności i wypracować środki kontrolowania swego otoczenia i panowania
nad nimi, musi wykształcić u siebie odruchy warunkowe, które wywołują
pożądane następstwa.
3
W pierwszym i drugim roku przekraczamy dwie potężne bariery na drodze
do panowania nad swym ciałem: uczymy się chodzić i mówić. Te dwa lata są
okresem tytanicznych zmagań, którym celem jest osiągnięcie biegłości
w panowaniu nad sobą i otoczeniem. Maluchy irytują się, kiedy natrafiają na
przeszkodę i mimo niepowodzeń z uporem starają się ją pokonać. Na szczęście
niełatwo popadają w bezradność.
Zaradność i skuteczne działanie są kuźnią, w której wykuwa się optymizm
u dzieci w wieku przedszkolnym. Zadaniem twego dziecka jest nabranie
zwyczaju nieustawania w dążeniu do osiągnięcia celu mimo piętrzących się
przeszkód i podejmowanie stających przed nim wezwań.
Kiedy dziecko pójdzie do szkoły, taktyka uczenia go optymizmu musi
zmienić się z zachęcania go do sprawnego działania, na wykształcenie u niego
pewnego sposobu myślenia, szczególnie w sytuacjach, w których mu się nie
wiedzie. Dzieci w wieku szkolnym zaczynają zastanawiać się nad przyczynami
zdarzeń. Tworzą sobie teorie wyjaśniające, dlaczego się im wiedzie albo
dlaczego ponoszą porażki. Układają sobie teorie na temat tego, co mogą zrobić,
żeby przemienić porażkę w sukces. Teorie te są podłożem, na którym rozwijają
się później albo optymizm, albo pesymizm.
W okresie pokwitania krystalizuje się pogląd na świat twego dziecka. Może
ono teraz być nastawione pesymistycznie, bierne i zamknięte w sobie. Kiedy
zaczynają się zwykłe, ale przez to nie mniej bolesne, niepowodzenia wieku
dojrzewania, kiedy dziecko doświadcza tego, czym jest odtrącenie, depresja
osiąga alarmujące proporcje. Prawie jedna trzecia współczesnych
trzynastolatków wykazuje wyraźne objawy depresji a w chwili ukończenia
szkoły średniej niemal 15 procent młodzieży ma za sobą przynajmniej jeden
atak ciężkiej depresji - jest u schyłku załamania nerwowego.
Geneza pesymizmu
Pesymizm naszych dzieci nie jest wrodzony. Nie wynika też z ich
bezpośrednich kontaktów z rzeczywistością. Wiele osób żyjących w ponurej
rzeczywistości - nieuleczalnie chorych, bezrobotnych, mieszkających
w dzielnicach nędzy - pozostaje optymistami. Pesymizm jest pewną teorią
rzeczywistości. Dzieci uczą się jej od rodziców, nauczycieli, trenerów oraz
środków przekazu, a potem przekazują ją z kolei własnym dzieciom.
Nam przypada zadanie przerwania tego cyklu.
Dlaczego w ogóle mamy się tym przejmować? Czy pesymizm jest tylko
postawą, która nie ma żadnych praktycznych skutków ?. Niestety nie .
4
Badacz tego zjawiska psycholog M.E.P. Seligman od dwudziestu lat zajmuje
się badaniem pesymizmu i przeprowadził ponad tysiąc badań, którymi objętych
zostało ponad pół miliona dorosłych i dzieci. We wszystkich tych badaniach
osoby o nastawieniu pesymistycznym radziły sobie gorzej niż optymiści pod
trzema względami.
Po pierwsze :
częściej ulegają one depresji.
Po drugie :
uzyskują gorsze wyniki w szkole, w pracy i na boisku, niż można by
oczekiwać, biorąc pod uwagę ich zdolności.
Po trzecie:
ich zdrowie fizyczne pozostawia znacznie więcej do życzenia niż u optymistów.
A zatem przyjmowanie pesymistycznej teorii świata uważane jest za oznakę
wysublimowania i wyrafinowania, ale pociąga za sobą koszty. Jest to
szczególnie szkodliwe dla dziecka i jeżeli dziecko wyuczyło się już pesymizmu,
to narażone jest na kłopoty w szkole. Zagrażają mu też depresja i niepokój.
Może również mieć więcej problemów ze zdrowiem, niż miałoby, będąc
optymistą. A najgorsze jest to, że pesymizm może stać się utrzymującym przez
całe życie schematem traktowania niepowodzeń i strat. Można jednak nauczyć
dziecko optymizmu.
Wpływ nauczycieli i rodziców na kształtowanie postawy optymistycznej
dziecka
Czym jest optymizm?
Zgodnie z powszechnym poglądem optymistą jest ten, kto uważa, że szklanka
nie jest w połowie pusta, lecz napełniona, ze nie ma tego złego, co by na dobre
nie wyszło.
Każdy z nas myśli o przyczynach tego , co się nam przydarza i ma pewne
sposoby myślenia o przyczynach swoich sukcesów i niepowodzeń. Jest to cecha
osobowości, którą nazywamy "stylem wyjaśniania". Styl wyjaśniania kształtuje
się w dzieciństwie i jeśli nie zmieni się go w wyniku bezpośredniej ingerencji,
utrzymuje się przez całe życie. Składają się nań trzy istotne wymiary, których
używa dziecko do wyjaśniania sobie, dlaczego przydarzyło mu się coś dobrego
lub złego: stałość zasięg i personalizacja.
1. stałość - może mięć charakter stały lub chwilowy
styl pesymistyczny ( cechuje stały charakter niepowodzeń ) np. " Nikt
w Krakowie nie będzie chciał się ze mną zaprzyjaźnić"
styl optymistyczny ( cechuje chwilowy charakter niepowodzeń ) np. Kiedy
przenosisz się do innej szkoły, to znalezienie przyjaciela zajmuje sporo czasu.
5
2. zasięg - może mieć charakter ograniczony lub ogólny
styl pesymistyczny ( cechuje zasięg ogólny )np." Nauczyciele są
niesprawiedliwi".
Styl optymistyczny ( cechuje zasięg ograniczony ) np. Pani Karina jest
niesprawiedliwa".
3. personalizacja - wnioskowanie o tym kto ponosi winę za niepowodzenia -
może mieć charakter zewnętrzny ( obarczanie za niepowodzenia inną osobę )
lub wewnętrzny ( obarczanie za niepowodzenia siebie ).
Właściwy sposób krytykowania dziecka
Dzieci uczą się stylu wyjaśniania od rodziców, nauczycieli i trenerów.
Słuchają jak dorośli krytykują i chłoną nie tylko treść, ale i styl tej krytyki.
Jeżeli zamiast powiedzieć dziecku, że dzisiaj nie przykłada się odpowiednio
do pracy, mówisz mu, że jest leniwe, to nie tylko uwierzy w to, ale również
nabierze przekonania, że jego niepowodzenia są wynikiem działania stałych,
niezmiennych czynników.
Rodzice nie są jedynymi dorosłymi, którzy nieświadomie narzucają swój styl
wyjaśniania. Wielki wpływ wywierają na nie również nauczyciele i instruktorzy.
Od tego, co mówią dzień w dzień twemu dziecku, zależy jego powodzenie oraz
- co znacznie ważniejsze niepowodzenia, bo kiedy je krytykują, wpływają
na tworzenie sobie przez nie teorii biegu spraw na tym świecie. Dziecko szybko
zaczyna krytykować samego siebie, używając stylu wyjaśniania, który
demonstrują przy okazji uwag krytycznych pod jego adresem pedagodzy.
Nauczyciele często przekazują dzieciom uwagi krytyczne w różny sposób.
Czasami uwagi te odzwierciedlają po prostu faktyczny stan rzeczy np. " jesteś
za niski, żeby skoczyć 180 centymetrów wzwyż", ale niekiedy są wyrazem
uprzedzeń i złych nawyków nauczycieli. Badania dowiodły, że na ogół traktują
oni odmiennie dziewczęta od chłopców. Dokonała tego Karol Dweck -
obserwowała ona zajęcia w trzecich klasach szkoły podstawowej , chcąc
przekonać się w jaki sposób nauczyciele ganią chłopców i dziewczęta. Okazało
się, że uwagi krytyczne przekazywane chłopcom różnią się zasadniczo od uwag
czynionych dziewczęta. Jeżeli dziewczynka jest w czymś słaba, to nauczyciel,
wytyka jej brak zdolności:" Zadaje się, że pisanie nie jest twoją mocną stroną.
Niektórzy mają ten dar , inni nie "Krytykowane w ten sposób dziecko wierzy,
że nauczyciel ma rację. Natomiast jeżeli chłopcu nie wiedzie się w nauce,
to nauczyciele ( w trzecich klasach przynajmniej ) zarzucają im, że nie
przykładają się do pracy, nie uważają na lekcjach i chuliganią. Tego typu uwagi
mają zdecydowanie mniej destrukcyjny wpływ na uczniów - wysiłek, uważanie
na lekcjach i zachowanie są w końcu zjawiskami przejściowymi i zmiennymi
np. " Gdybyś włożył w pisanie wypracowań więcej serca, to dostałbyś lepszą
ocenę".
6
Ta subtelna różnica w traktowaniu obu płci ma poważne konsekwencje.
Pesymistyczne wyjaśnianie sobie przyczyn niepowodzeń podkopuje wiarę we
własne siły i zniechęca do dalszych starań. Rodzi ono bezradność i bierność
w obliczu niepowodzeń, natomiast wyjaśnienia optymistyczne pozwalają
potraktować porażkę jako wyzwanie, mobilizację do działania i budzą nadzieję.
Zakończenie
Dążenie do osiągnięć zostało w naszym społeczeństwie zastąpione dążeniem
do dobrego samopoczucia. Aż do początku lat sześćdziesiątych osiągnięcie
sukcesu było najważniejszym celem, który należało zaszczepić dzieciom. Potem
cel ten ustąpił miejsca innemu - osiągnięciu szczęścia i ukształtowaniu
wysokiego poczucia własnej wartości
ZATEM WPAJANIE POCZUCIA WYSOKIEJ WŁASNEJ WARTOŚCI
STAJE SIĘ JASNO SFORMUŁOWANYM CELEM WYCHOWANIA
DZIECI W SZKOLE I W RODZINIE.
Bibliografia:
1. Seligman M.E.P., (1993). Optymizmu można się nauczyć, Poznań: Media
Rodzina
2. Seligman M.E.P.,(1997). Co możesz zmienić a czego nie możesz, Poznań,
Medi Rodzina.
3. Seligman M.E.P.,(1994). Optymistyczne dziecko, Poznań: Media
Rodzina.
4. Somolski R., Stadtmuller E.M.,(1999), Słownik Encyklopedyczny
Edukacja Obywatelska, Wyd. Europa.
5. Miłość erotyczna a wymiar otymizmu i pesymizmu. Praca dyplomowa
pod red. A. Buczkowskiej. Akademia Polonijna w Częstochowie.
Częstochowa 2005.
Opracowała: mgr Agata Buczkowska
autor: Aleksandra Semla-Baron , źródło: Plasterek.pl

Gdybym była sławną panią profesor psychologii i poproszono by mnie o wygłoszenie krótkiego referatu na temat optymizmu najpierw bardzo bym się ucieszyła, bo optymizm to coś co od jakiegoś czasu mam i chyba nawet w nadmiarze, ale nie narzekam od tego głowa nie boli. I optymizm to jedyna filozofia życiowa jaką chcę wyznawać i propagować. Jednak to byłoby tylko najpierw, bo później miałabym wielki problem, co tak właściwie o tym optymizmie miałabym powiedzieć. I od czego zacząć.
Czy tak typowo, jak zwykle zaczyna się takie wykłady, od tego kto, gdzie i po raz pierwszy zajął się tym tematem na poważnie i poddał go badaniom. Myślę, że jednak nie, bo, mimo iż jest to interesujące, to jednak ani historyk ze mnie nigdy nie będzie dobry, ani moich słuchaczy pewnie by to nie zainteresowało. Pominęłabym, więc kwestię narodzin optymizmu i odesłała sprytnie, zainteresowanych na wykład do kogoś innego lub do biblioteki. Słowo wstępne miałabym tym samym z głowy. Ale problem nie rozwiązany. Jeśli nie mówiłabym o pochodzeniu, to, czym innym zaciekawić audytorium?
Zracjonalizowany optymizm
Może pokazałabym bardziej prozaiczną stronę optymizmu? Taką bardziej ludzką i możliwą do zrealizowania. Chyba tak. Chyba to chciałabym powiedzieć, że optymizm nie jest niczym nadzwyczajnym. Ani magicznym, ani naukowo wyliczonym wzorem. Optymizm to racjonalne podejście do życia. Nic więcej, nic mniej.
Optymiści w swoim życiu mają tyle samo porażek, niepowodzeń, tragedii co pesymiści. Tak samo tracą pracę, rozstają się z partnerami, umierają im bliscy, chorują, tracą swój majątek. Jaka więc różnica między jednymi a drugimi? Zasadnicza - Optymiści lepiej sobie radzą
z tymi stratami, łatwiej pokonują kryzysy i szybciej z nich wychodzą. Oczywiście optymizm to nie jedyna cecha charakteryzując ludzi dobrze funkcjonujących i cieszących się zdrowiem psychicznym. Jest jednak bardzo ważną składową całości. I myślę, że ma duży wpływ na pozostałe. Na optymizm składa się kilka rzeczy. Oto one:

Pogodne spojrzenie w przyszłość
Pozytywny stosunek do świata, przekonanie, że mimo wszystko jest dobry pozwala nam swobodniej w tym świecie być. Czy musimy wsłuchiwać się w te wszystkie tragiczne informacje wylewane na nas każdego dnia z radia, telewizji, Internetu? Gdy coś złego dzieje się na świecie, a dzieje się ciągle, moja Babcia mówi: "Boże co to się wyprawia, kiedyś tak nie było, gdzie zmierza ten świat". Niestety, było. Trzęsienia ziemie, pożary, powodzie, to wszystko było, tylko z telewizją było gorzej. Nie znaczy to, że mamy zamknąć się na cierpienia innych ludzi i udawać, że nas to nie dotyczy. Absolutnie nie. Mamy po prostu zając się tym, na co mamy wpływ. Jeśli mogę komuś pomóc, to robię to. Ale pomagam, nie zamartwiam się cały dzień, jak cierpią inni, jaki straszny los ich spotkał i na tym poprzestaję. Jeszcze nigdy nie spotkałam człowieka, który swoim zamartwianiem się i przeżywaniem tragedii innych zmienił by choć trochę coś na lepsze. Koncentrowanie się na złych wiadomościach obniża nasz nastrój, sprawia, że świat wydaje nam się pełen zagrożeń, niebezpieczeństw. I jak w takim koszmarnym świecie żyć?
Pogodne spoglądanie w przyszłość ma moc uspokajającą, porządkującą nasze myśli.
I nie mówię tu o popadaniu w ślepą, naiwną wiarę, że jakoś to będzie i manna z nieba spadnie, kredyt sam się spłaci, pracodawca zapuka do naszych drzwi a narzeczony już gotuje dla nas wspaniałą kolację. Samo nic się nie stanie. Ale popadanie w przerażenie, że nigdy i nigdzie nie dostanę pracy mnie osobiście nie mobilizuje by, choć sięgnąć po gazetę z ogłoszeniami drobnymi, o pisaniu cv i listu motywacyjnego nawet nie wspomnę! Wiara w lepsze jutro popchnie mnie do działania, jeśli zastanowię się, czego tak naprawdę chcę, czego potrzebuję i skąd mogę to wziąć.

Ugotuj problem
Rozwiązywanie problemów powinno odbywać się w kuchni. Dlaczego? By postępować jak z gotowaniem obiadu. Problem to obiad, który ma być dobry i zjadliwy, a jak do tego jeszcze ładnie wygląda to pełny sukces. Nikt nie gotuje obiadu wrzucając wszystko, co ma do byle garnka i wstawiając do piekarnika. Chyba, że robi ostatni posiłek, jaki ma zamiar zjeść w swoim życiu. Choć i wówczas nie ma gwarancji powodzenia. Gotowanie to cała procedura. Najpierw pomysł, później składniki, rekonesans w zapasach, - co jest, a co trzeba kupić. Zakupy, jeśli okaże się, że są braki. I wreszcie samo gotowanie, czyli skrobanie, nacinanie, zalewanie, przyprawianie, smażenie, gotowanie lub pieczenie, aż wreszcie konsumpcja. Problem wymaga tych samych zabiegów, tyle, że nie potrzeba nam garnków ani nożyków. Jeśli coś nas trapi, to zastanówmy się, co to takiego jest. Czyli - jaką zupę chcę ugotować. Jak już wiem, co to za potwór, to teraz sprawdzam, jak z nim walczyć - czyli czy mam to gotować, smażyć, czy upiec. Np. jeśli nie mam pieniędzy tyle ile mi potrzeba, to mogę albo je ukraść - pomijając kwestie moralno - etyczne, muszę się liczyć z tym, że jak mnie złapią to nie dość, że pieniędzy mieć nie będę, to jeszcze pewnie mnie zamkną, odpada więc kradzież. Mogę pożyczyć, jeśli mam, od kogo i warto też zastanowić się skąd wezmę by oddać. Wreszcie mogę spróbować je zarobić. Wiem, z pracą ciężko. Jednak nie aż tak ciężko by nigdzie jej nie było. Warto inwestować w siebie i rozwijać swoje mniejsze i większe zdolności, wtedy mam, z czego wybierać i mam, co innym zaoferować. Czyli mam lepiej zaopatrzoną spiżarnię i produkty na różne dania. Optymizm pozwala na zachowanie dystansu i przywoływanie się do porządku. Dla pesymisty każda z zaproponowanych tutaj czynności zawsze znajdzie swoje "tak ale". Przeszkadza to w podjęciu decyzji i co ważniejsze w rozpoczęciu działania.

Pozytywne nastawienie do ludzi
Pozytywne nastawienie do ludzi sprzyja utrzymywaniu starych znajomości, nawiązywaniu nowych. Jeśli uważam, że inni może nie od razu chcą mi nieba przychylić (taki optymizm już raczej powinno się leczyć), ale z pewnością nie zaczną od podkładania mi nogi, to chętniej wchodzę z nimi w relacje. Jak uśmiechnę się rano do pani sprzedającej mi bułki to zrobi się milej i obie będziemy w lepszych nastrojach. A jeśli nie odpowie na mój uśmiech? Cóż z tego, czy odpadnie mi ręka? Nie sądzę. Jutro znów spróbuje zabierając świeży chlebek na śniadanie uśmiechnąć się do niej. Wychodzenie do pracy, gdzie czekają na mnie sami wredni, nastawieni na rywalizację i podkładanie świń współpracownicy, jest wręcz masochistyczne. Czy jednak w istocie tak jest? Może jest kilka osób, których nie lubię, ale ostatecznie wcale nie muszę się z nimi spotykać i mogę do minimum ograniczyć z nimi kontakty. Do pracy nie idę w celach towarzyskich. Mam swoje zadania, wykonam je jak tylko potrafię najlepiej i tyle. Jeśli pomyślę nieco cieplej o swoich współpracownikach, wyobrażę ich sobie jako ludzi mających swoje domy, rodziny, radości i smutki, może łatwiej będzie z nimi przepracować tych kilka godzin.

... i do samego siebie w szczególności
Pozytywne nastawienie do siebie, nie raz najtrudniejsza rzecz na świecie. Najtrudniejsza i jednocześnie najważniejsza. Jeśli ja siebie nie lubię, nie szanuje, nie cenię, to, jakim cudem ktoś inny miałby to zrobić? Bywa tak, że nasi bliscy, przyjaciele czy znajomo przekonują nas, że jesteśmy fajni, ładni, mądrzy etc. etc. nie sprawdzajmy jak długo mogą to powtarzać. W końcu każdemu się znudzi, gdy zauważy, że jego słowa odbijają się od nas jak groch od ściany. Każdy człowiek niesie ze sobą i swoim życiem coś cennego, niepowtarzalnego, ważnego. Od niego samego tylko zależy co z tym zrobi i jak. To coś czasem jest bardzo maleńkie, bo przez lata niedoceniane, nierozwijalne a nawet negowane i odrzucane. Jest jak ziarnko, które nie ma szans wykiełkować. Zaniedbujemy siebie podziwiając innych i zazdroszcząc im, krzywdzimy siebie negując własną osobę przez porównania z tymi bogatszymi, zdolniejszymi, piękniejszymi. Zawsze znajdzie się ktoś, kto ma od nas lepiej, ale jest też ktoś, kto w porównaniu z nami żyje prawie, że w piekle. Zamiast więc tracić czas na bezproduktywne przykładanie siebie do wzorca z jakiegoś kolorowego pisma, warto zrobić coś, by było nam lepiej. Dlaczego by nie zacząć od wypisania wszystkich swoich atutów, osiągnięć, umiejętności. Można też przyjrzeć się swoim wadom, zastanowić, które warto zmienić, a które ostatecznie zostawić. Z ideałami nie da się żyć, więc odpuśćmy trochę ambicji i zejdźmy na ziemię. Każdy ma swoje mocne i słabe strony, każdy może coś w sobie zmienić, a cos musi zostać tak jak jest. Ważne jak to wykorzystamy i którą stronę pokażemy światu.

Oswojona przeszłość
Pozytywny stosunek do przeszłości. Dla mnie osobiście to bardzo ważna składowa optymizmu. Wiadomo, przeszłości w żaden sposób nie możemy zmienić. To, co nas spotkało, już minęło i nie mamy na to żadnego wpływu, poza tym jednym małym szczegółem. Możemy z uśmiechem na to spojrzeć. Możemy podziękować, że udało nam się przeżyć, jeśli to była jakaś tragedia. Możemy wyciągnąć z tego jakąś naukę na przyszłość. Możemy dostrzec, że ostatecznie nie ma tego złego, co by nam na dobre nie wyszło. Pogodzenie się ze swoją przeszłością, spojrzenie wstecz i posłanie uśmiechu za siebie, nawet ironicznego, pozwoli nam iść dalej z podniesioną głową.
Tak, właśnie w ten sposób chciałabym mówić o optymizmie. Bez wzbudzania salw śmiechu, pompowania sztucznie atmosfery przekonaniami, że jest super a będzie jeszcze lepiej, wystarczy zamknąć oczy i powtarzać przez 10 minut "jestem cudowna i moje marzenia się spełnią". To nie jest optymizm. To oszukiwanie samego siebie. Optymizm jest rozsądnym działaniem podejmowanym z nadzieją, że osiągnę swój cel. Czego życzę wszystkim czytającym ten tekst i sobie.
Aleksandra Semla-Baron
Absolwentka psychologii Uniwersytetu Jagiellońskiego
Zaradne dziecko zostaje optymistą
Radość od małego
"Dzieci z poczuciem własnej wartości, pełne życzliwości do siebie i innych, aktywne i odważne, potrafiące przezwyciężać trudności, posiadające przekonanie, że mają wpływ na to, co im się przydarza, to dzieci odporne psychicznie, to dzieci będące życiowymi optymistami" - mówi Dorota Wójcik-Słonina pedagog z Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej nr 4 w Krakowie.
Skłonność do dostrzegania dodatnich stron życia, pozytywnego oceniania otaczającego nas świata i ludzi oraz przewidywania pomyślnego biegu wydarzeń nazywa się optymizmem. Według D. Wójcik-Słoniny optymizm sprzyja poprawie komfortu życia. Przyczynia się także do dobrego samopoczucia i ułatwia wybór odpowiedniego sposobu postępowania w różnych sytuacjach. Przeciwieństwem optymizmu jest pesymizm, czyli sposób patrzenia na świat nastawiony na oczekiwanie niepowodzenia. - Pesymizm to nawyk myślenia, którego konsekwencjami są: smutek, przygnębienie, brak aktywności w nauce, pracy, zabawie, poczucie beznadziei i bezsensu działań. Pesymizm to pewna teoria rzeczywistości, której dzieci najczęściej uczą się od rodziców - mówi nasza rozmówczyni. A przecież optymizmu można - i warto! - nauczyć!
Pierwsze kroki
- Podstawą optymizmu u małych dzieci jest ich zaradność, czyli umiejętność działania w sposób dający pożądane rezultaty. Następną warstwę tworzą pozytywny stosunek do siebie i świata - opowiada pedagog. Aby małe dzieci mogły stać się zaradne, muszą uczestniczyć w jak największej ilości różnych zabaw i sytuacji. To pozwoli im na rozwinięcie skuteczności działania. Ważne jest dawanie dziecku wyboru. Dla kształtowania zaradności istotne znaczenie mają również zabawki, jakimi dziecko się bawi. - Najlepsze są takie, których działanie zależy od zachowań dziecka: klocki, zabawki wydające dźwięki po naciśnięciu guzika, lalki do ubierania, modele do składania, kredki, farby. Natomiast bez znaczenia dla zaradności jest telewizja i radio. Zbyt długie spędzanie czasu przed telewizorem może wręcz wywołać u dzieci bierność - wyjaśnia D. Wójcik-Słonina. - Należy pamiętać, że dzieci nie cieszy sam dźwięk grzechotki, ale to, że potrafią go wywołać. Dzieci są radosne, gdy same wdrapują się na huśtawkę. Mają wówczas poczucie sprawstwa, a to powoduje, że są z siebie zadowolone. Gdy dodatkowo rodzic chwali dziecko za jego samodzielność i zaradność, kształtuje w nim pozytywny stosunek do siebie i świata, który jest podstawą optymizmu. Edukacja dzieci odbywa się głównie w domu. Dzieci odbierają wszystkie emocje napływające do nich z zewnątrz, od rodziców, rodzeństwa, bez względu na to, czy są skrywane, czy okazywane otwarcie. Od urodzenia słuchają, uczą się i naśladują styl mówienia rodziców. Podobnie oddziałują nauczyciele, wychowawcy. Szczególnie oni mają bardzo dużo okazji do wartościowania, dokonywania ocen - mówi pedagog. Od tego, jakie informacje będą do dziecka napływały, zależy to, jaka wizja własnej osoby zacznie się w dziecku kształtować, w jaki sposób będzie interpretowało wydarzenia oraz przyczyny sukcesu i porażki. I ten właśnie sposób interpretowania rzeczywistości i postrzegania siebie może być optymistyczny bądź pesymistyczny.
Wyjaśnianie tego, co się dzieje
- Optymizm wcale nie polega na upatrywaniu w każdym zjawisku pozytywnych stron i oczekiwaniu zawsze pozytywnych rozwiązań. Podstawą optymizmu jest sposób, w jaki interpretujemy przyczyny zdarzeń, czyli tzw. styl wyjaśniania rzeczywistości - tłumaczy D. Wójcik-Słonina. Według niej styl wyjaśniania kształtuje się w dzieciństwie i bez celowej ingerencji dokonywanej przez osoby wychowujące dziecko nie ulega zmianie. Styl wyjaśniania może być optymistyczny bądź pesymistyczny. - Dziecko prezentujące optymistyczny styl wyjaśniania powie: "zostałem przewodniczącym klasy, bo jestem osobą lubianą i aktywną społecznie". Inaczej będzie brzmiało to zdanie wypowiedziane przez dziecko z pesymistycznym stylem: "zostałem przewodniczącym klasy, bo w tym roku, żadne inne dziecko nie chciało nim być" - wyjaśnia D. Wójcik- Słonina i dodaje: - Trudno jest dokładnie stwierdzić, jaki styl wyjaśniania prezentuje dane dziecko. U każdego dziecka przeplatają się interpretacje zarówno optymistyczne, jak i pesymistyczne. Istotne jest wychwycenie, jaki styl wyjaśniania występuje najczęściej, w sposób naturalny, a niewymuszony. To, czy styl wyjaśnienia jest optymistyczny czy pesymistyczny, nie jest oczywiste. O ile w młodszym wieku szkolnym na emocje dziecięce najistotniejszy wpływ mają wydarzenia, to w miarę dorastania coraz większy wpływ na człowieka ma nie samo wydarzenie, ale sposób jego interpretowania, czyli właśnie styl wyjaśniania - tłumaczy D. Wójcik-Słonina. Najlepiej byłoby, gdyby ten styl był optymistyczny, bo takie interpretowanie własnych emocji, zachowań, a także zdarzeń jest rozwojowe i zdrowe.
Jaka samoocena
Od samego początku rozwoju dziecka rodzice kształtują w nim poczucie własnej wartości, samoocenę. - Wielu dorosłych kładzie nacisk na wyrabianie w dziecku przekonania o własnej wyjątkowości, bezwarunkowej miłości i niczym nieuzasadnionego optymizmu przejawiającego się choćby w zdaniu: "wszystko będzie dobrze". To ma, ich zdaniem, wzmocnić poczucie własnej wartości u dziecka - mówi pedagog, po czym dodaje: - Należy uczyć dziecko miłości do samego siebie, ale trzeba przy tym nauczyć je akceptacji siebie bez przekonania o swojej absolutnej wyjątkowości.
Tak więc w dziecku powinno kształtować się umiejętności realnej oceny swoich możliwości oraz zdolności do przeżywania wszystkich emocji, nie tylko tych przyjemnych. Według naszej rozmówczyni na nic zda się wmawianie dziecku dobrego samopoczucia, mówienie mu, że wszystko będzie super, bez nauczenia go skutecznego działania. - O wysokim poczuciu własnej wartości możemy mówić tylko wówczas, gdy jednocześnie występuje dobre samopoczucie i skuteczne działanie - tłumaczy pedagog. Dobre samopoczucie, aby służyć zdrowiu i rozwojowi, musi być wywołane poprzez umiejętność skutecznego działania, zdolność radzeniem sobie w pracy i nauce, skuteczne pokonywanie trudności i frustracji, a także umiejętność współżycia i współpracy w grupie. - Dziecko nie zazna prawdziwie dobrego samopoczucia, jeśli zostanie pozbawione możliwości przeżycia jakiegokolwiek sukcesu - podkreśla D. Wójcik-Słonina. Nie należy zapominać, że na samoocenę dzieci wpływ ma także atmosfera i zasady panujące w domu. Pedagog przypomina, że im jaśniejsze są reguły postępowania w domu i im wyraźniejsze granice tego, co wolno robić, a czego robić nie należy i konsekwentne przestrzeganie tychże zasad, tym wyższa jest samoocena dzieci.
Optymista w szkole
Według Doroty Wójcik dziecko wstępujące w wiek szkolny powinno być uczone takiego sposobu myślenia, który pozwoli mu zrozumieć sytuacje nieprzyjemne, konflikty, porażki i traktować je jako przystanek do sukcesu, a nie jako powód do smutku, dowód na swoją beznadziejność czy brak własnych możliwości. - Bez ingerencji rodziców dzieci same tworzą teorie wyjaśniające nieprzyjemne sytuacje, konflikty. Najczęściej są to przekonania typu: "nie powiodło mi się, bo ja nigdy nic dobrze nie zrobiłem" - mówi D. Wójcik-Słonina. - Dlatego należy dziecko zachęcać do nauki nowych umiejętności oraz uświadamiać, że w sytuacjach niepowodzenia mamy prawo przeżywać negatywne uczucia - dodaje. Jeśli rodzice będą czuwali nad sposobem myślenia dziecka, w jego umyśle powstaną przekonania, że porażki są przemijające i od czasu do czasu doświadcza ich każdy człowiek. Dziecko powinno być pewne, że na każde niepowodzenie jest recepta i że nie jest samo, ale ma rodziców, którzy je rozumieją i zawsze służą pomocą.
Joanna Moczulska
Dorota Wójcik-Słonina jest pedagogiem specjalnym. Zajmuje się głównie poradnictwem rodzinnym i wychowawczym oraz terapią zaburzeń emocjonalnych dzieci i młodzieży. W swojej pracy opiera się na spuściźnie Martina Seligmana i Racjonalnej Terapii Zachowań wg M.C. Maultsby'ego.
Źródło: http://www.edukacyjnykrakow.pl/
Droga do wewnętrznej rownowagii czyli jak wyluzować i pozbyc się stresu
Żyjesz w stresie?
Nie potrafisz się wyluzować?
Wszystko Cię denerwuje?
Marzysz o chwili spokoju?
I pewnie próbowałeś już wiele sposobów na to, żeby wyrwać się z tego zaklętego kręgu?
Twój świat jednak Ci na to nie pozwala. Jesteś ciągle w biegu i nie masz czasu, żeby po prostu odpocząć. Znasz to doskonale? Jeżeli tak, to ta książka jest właśnie dla Ciebie!
Wyobraź sobie, jak to było: rano jak zwykle dzwoni budzik, ale Ty budzisz się z uśmiechem i z miłością w sercu witasz dzień, który nadchodzi. Wiesz, że cokolwiek się stanie, zachowasz stoicki spokój. A na niektóre rzeczy spojrzysz nawet przez różowe okulary- bo zawsze przyjemniej jest widzieć świat w optymistycznych barwach
Dlatego warto przeczytać tę książkę pt. "Droga do wewnętrznej rownowagii czyli jak wyluzować i pozbyc się stresu" autorów Agnieszki Ornarowskiej i Bogusława Stępnia